
GACUŚ - kot który wiedział że umiera, w jego oczach była pustka. Porzucony w środku miasta, bardzo chory, cały zlepiony ropą i odchodami. Przeraźliwie chudy. Kot który mruczał przy kąpaniu, zakrapianiu oczu, czyszczeniu uszu - kot ideał, koci aniołek.
Wraz z nim przyszedł Rudy - piękny, duży kocurek, wydawało się że w nieco lepszej kondycji od Gacka. To były pozory, kiedy Gacuś mruczał, rudy leżał, nic nie jadł, nie pił - musiał być karmiony na siłę.
Oba kotki przeszły długie leczenie, okropnie niedożywione, chore - rudy miał zapalenie oskrzeli, Gacek koci katar + infekcję ucha. Zapchlone, zarobaczone, ze świerzbem. Po 4 tygodniach u mnie, kontynuują leczenie w swoich domkach stałych. Na szczęście trafiły na wspaniałych ludzi, ludzi którzy rozumieją że kotek to nie tylko radość ale czasem leczenie i choroby. Jestem im ogromnie wdzięczna.
I Gacuś po leczeniu, kto uwierzy że to ten sam kotek ?
Wyrósł na największego słodziaka wszechczasów: grzeczny, spokojny - koci ideał.











